Odkrywanie Vivian Maier.

Odkrywanie Vivian Maier.

Tytuł wpisu jest tłumaczeniem filmu dokumentalnego „Finding Vivian Maier”, który do amerykańskich kin wejdzie w marcu tego roku. Postaram się przybliżyć Wam sylwetkę niani, o której nikt nie wiedział że fotografuje, oraz świetnej fotografki, która okazała się być nianią.

Agent nieruchomości i z zamiłowania historyk, John Maloof, poszukiwał w 2007 roku fotografii, którymi mógłby zilustrować swoją książkę dotyczącą historii Portage Park – północno-zachodniej dzielnicy Chicago. W tym celu kupił w domu aukcyjnym pudło zawierające około 30 000 negatywów i odbitek autorstwa nieznanej z nazwiska fotografki. Trafiły one na aukcję ze względu na to, że właścicielka przestała opłacać rachunek za skrytkę. Maloof miał nadzieję, że znajdzie w zakupionych materiałach fotografie pejzażu miejskiego, budynków i ulic, które zamieści w swojej publikacji. Jednak to co odkrył, przeszło jego najśmielsze oczekiwania.

Po przejrzeniu odbitek i wywołaniu pierwszych negatywów okazało się, że ma do czynienia ze świetnymi zdjęciami przedstawiającymi życie codzienne Ameryki lat 50.-70. XX wieku. Nie był do końca pewien wartości artystycznej fotografii, umieścił je więc na portalu fotograficznym i poprosił o opinię internautów. Następnego dnia miał w swojej skrzynce około 200 maili w tej sprawie, propozycje wystaw, stworzenia dokumentu o autorze tych zdjęć, oraz porady gdzie się z nimi udać. Maloof niezwłocznie wrócił do domu akcyjnego, zakupił resztę skrzyń tej samej właścicielki, odnalazł ludzi którzy zdążyli kupić pozostałe i odkupił je od nich. Wiedząc, że ma do czynienia z czymś ważnym, zakupił sprzęt niezbędny do wywoływania, skanowania i katalogowania fotografii i poświęcił się temu zajęciu. W 2009 roku w jednej ze skrzyń odnalazł nazwisko autorki fotografii: Vivian Maier. Po wpisaniu tego nazwiska w wyszukiwarkę internetową, nie znalazł żadnej informacji poza nekrologiem. Okazało się, że kilka miesięcy wcześniej Vivian pośliznęła się, uderzyła w głowę i trafiła do szpitala. Po kilku miesiącach rekonwalescencji zmarła.

Kodak Brownie należący do Vivian Maier. Źródło: http://www.vivianmaier.com/about-vivian-maier/

Kodak Brownie należący do Vivian Maier. Źródło: http://www.vivianmaier.com/about-vivian-maier/

Vivian Maier urodziła się 1 lutego 1926 roku w Nowym Jorku, ale dzieciństwo spędziła w alpejskiej wiosce Saint-Bonnet-en-Champsaur we Francji. Kilka razy w ciągu swojego dzieciństwa podróżowała Nowego Jorku, a w 1951 roku się tam przeprowadziła. Początkowo pracowała w Southampton w Nowym Jorku jako opiekunka dla dzieci. W 1956 roku udała się do Chicago, gdzie na przedmieściach dalej pracowała jako niania. Przez kolejne czterdzieści lat mieszkała z różnymi rodzinami opiekując się ich dziećmi. Nigdy nie posiadała mieszkania, więc swój dobytek trzymała w wynajmowanych skrytkach i zabierała go ze sobą przy każdej przeprowadzce. Jej byli pracodawcy wspominają, że zawsze broniła swojej prywatności, zamykała pokój na klucz i rzadko kogoś wpuszczała do środka. Swoją łazienkę przekształciła na ciemnię, a cały pokój wypełniony był rolkami filmów, książkami oraz gazetami, które namiętnie kolekcjonowała. Niemal każdego dnia po południu, kiedy dzieci były już pod opieką rodziców, zabierała swój aparat i wsiadała w pociąg do Chicago. Tam spacerowała po mieście i fotografowała życie, które się w nim toczyło. Czasem zabierała swoich podopiecznych na różne wyprawy, często w zapuszczone, brudne części miasta. Ludzie którzy ją znali, wspominają ją w wywiadach jako ekscentryczną Mary Poppins z nieodłącznym aparatem fotograficznym.

Rolleiflex, dwuobiektywowy aparat średnioformatowy. Źródło: http://www.flickr.com/photos/pedromourapinheiro/7709373924/

Rolleiflex, dwuobiektywowy aparat średnioformatowy. Źródło: http://www.flickr.com/photos/pedromourapinheiro/7709373924/

Prawdopodobnie Vivian Maier zetknęła się po raz pierwszy z fotografią we własnym domu. W Nowym Jorku przez pewien czas mieszkała razem ze swoją matką Marią, oraz jej przyjaciółką Jeanne Bertrand. Była ona z zamiłowania fotografem, ale wkrótce poświęciła się temu zajęciu całkowicie – rzuciła pracę w fabryce igieł aby studiować historię fotografii. Już jako 21 letnia kobieta została uznana za jednego z najwybitniejszych fotografów w Connecticut. Możliwe, że Vivian już jako mała dziewczynka zainteresowała się fotografią. Wiadomo na pewno, że w 1949 roku Vivian zaczęła fotografować Francję za pomocą prostego Kodaka Brownie. Krótko po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych kupiła Rolleiflexa, który dawał znacznie większą kontrolę nad obrazem oraz kwadratowy kadr.

Od 1956 roku do lat 70. XX w. mieszkała z rodziną Gensburgów na przedmieściach Chicago. W tym czasie miała prywatną łazienkę, w której wywoływała czarno-białe negatywy i wykonywała odbitki. Pracodawcy bardzo ją cenili – gdy w 1959 roku przerwała pracę na 6 miesięcy żeby odbyć podróż do Azji, po powrocie mogła do niej wrócić. Kiedy synowie Gensburgów nie potrzebowali już opieki niani, Vivian musiała jednak poszukać nowej pracy. Od tej pory przestała również wywoływać negatywy, ze względu na brak warunków do tego. W latach 70. XX w. zaczęła naświetlać filmy barwne, używając do tego celu Leici IIIc oraz niemieckich lustrzanek. Jednak już dziesięć lat później, ze względu na problemy finansowe, przestała wywoływać barwne filmy i ograniczyła się do ich naświetlania i zbierania. W ostatnim dziesięcioleciu ubiegłego stulecia i w pierwszych latach nowego milenium, Vivian przestała fotografować. Była w tak ciężkiej sytuacji, że przez pewien czas była bezdomna. Jednak dzieci Gensburgów, które uważały ją za drugą matkę, wynajęły dla niej małe mieszkanie w Chicago i zaopiekowały się nią aż do śmierci.

Szacuje się, że ta zagadkowa niania pozostawiła po sobie od 100 do 150 tysięcy fotografii. John Maloof, który jest w posiadaniu około 90% jej zdjęć, sukcesywnie wywołuje kolejne rolki filmu i digitalizuje negatywy. Na fotografiach Maier widzimy życie toczące się na amerykańskiej ulicy w latach 50.-70. XX wieku.
Kobieta z aparatem nie budziła większej sensacji w takim dużym mieście, często podchodziła blisko do bohaterów swoich zdjęć. Na zdjęciach widzimy, jak na nią reagowali – jedni zaciekawieniem, inni uśmiechem, a niektórzy zaskoczeniem czy oburzeniem. Wiele osób nawet nie zauważyło, że Vivian zrobiła im zdjęcie. Wynika to z natury Rolleiflexa, którego duży, kwadratowy wizjer znajduje się na górnej ściance aparatu i trzeba na niego spoglądać z góry, trzymając aparat na wysokości brzucha. W twórczości Vivian Maier przeważają zdjęcia czarno białe i kwadratowe, jest też jednak sporo barwnych, wykonanych lustrzankami już w latach 70. Początkowo w fotografii barwnej kontynuowała dotychczasową tematykę. Z czasem jednak coraz mniej było na jej zdjęciach ludzi, tematy stawały się bardziej abstrakcyjne. W tym czasie powstało wiele zdjęć śmieci, gazet pływających w kałużach czy graffiti.

Zarówno fotografie, jak i sama ich autorka, wkroczyły w świat fotografii z wielkim impetem. Oszołomiły krytyków jakością i ilością kadrów. Bez wątpienia są to świetne dzieła, pozostaje jednak kilka pytań i nieścisłości. Mianowicie: czy sama autorka wywołałaby swoje zdjęcia w ten sam sposób? Czy wykadrowałaby inaczej odbitki? Które zdjęcia by odrzuciła? W jakie cykle je ułożyła? Te pytania pozostają niestety bez odpowiedzi. Pozostaje nam jedynie podziwianie wspaniałego dorobku tajemniczej
niani-fotografki. Okazji do zobaczenia zdjęć na żywo nie brakuje – do tej pory odbyło się na całym świecie już około dwudziestu wystaw monograficznych, z czego jedną możne jeszcze oglądać w zamku w Tours do czerwca. Powstają również książki o Vivian Maier, analizy twórczości, biografie, albumy.

Jeżeli zainteresowałam Was twórczością Vivian Maier, to polecam do obejrzenia film „Vivian Maier: Who Took Nany’s Pictures”, który dokładniej opowiada jej historię. Specjalnie nie umieściłam w tym poście zdjęć autorstwa Vivian, poza autoportretem, ponieważ wszystkie znajdziecie na stronie prowadzonej przez Johna Maloofa oraz Jeffa Goldsteina, który również posiada część jej fotografii.

Pozdrawiam, A. K.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s